środa, 13 marca 2013

Warsztaty dla rodziców garść informacji

Coraz popularniejsze stają się warsztaty dla rodziców.
Zwykle są bezpłatne.
Celem takich warsztatów jest głównie prezentacja oferty produktowej skierowanej do rodziców maluszków i kobiet w ciąży.
Często niosą za sobą dość dużą wartość merytoryczną, a ich uczestnicy otrzymują mnóstwo próbek, gadżetów i gratisów. Rodzice mogą też wziąć udział w konkursach z atrakcyjnymi nagrodami.

W zeszłym roku brałam udział w 2 takich spotkaniach, ale w sumie wiem o 4 różnych firmach, które takowe organizują i tutaj właśnie się nimi z wami podzielę.

Podane przeze mnie linki przeniosą was na strony organizatorów bezpłatnych warsztatów dla rodziców i kobiet w ciąży. Wszystkie są bezpłatne, ale trzeba się wcześniej na nie zapisać poprzez formularz rejestracyjny.

Planeta dziecko <- klik Byłam na ich warsztatach w zeszłym roku i bardzo mi się podobały. Były fajnie zaaranżowane przestrzennie, było jasne gdzie co się odbywa. Przestrzeń była podzielona na część dla wystawców i część dla wykładów, zaaranżowano także kącik dla dzieci i miejsce do przewinięcia maluszków. Na poduchach miuki karmiące mamy mogły się wygodnie rozsiąść. Na koniec losowane były fajne, pełnowartościowe produkty. Jak zauważyłam jest w tym roku planowane są warsztaty w 8 miastach, ale nie ma jeszcze terminów. Najlepiej polubić ich na facebooku, wtedy nie przegapicie rozpoczęcia rejestracji.

Moda na brzuszek <- klik Byłam również na warsztatach organizowanych przez tę firmę. Pojechałam na nie aż do Łodzi. Były zorganizowane trochę inaczej. Uczestników podzielono na grupy, a wykłady odbywały się w kilku salach. Grupy przemieszczały się między salami. Niestety wprowadzało to pewnie chaos. Wykłady nie kończyły się w tym samym momencie więc chwilami w części środkowej w której były stosika wystawców robił się tłok. Czas był ograniczony więc nie udało mi się porozmawiać ze wszystkimi wystawcami. Kłopot stanowił też ogłoszony konkurs. Po wykładach zadawane były pytania i ten kto odpowiedział dostawał cukierek. Problem w tym, że zasady były średnio jasne i okazało się, że kilka nie można wyłonić zwycięzcy bo kilka osób miało tyle samo cukierków. Robiono więc dodatkowe losowania, zamieszanie i straszne przedłużanie. Z tego co pisali na swoim fan page zmienili to i teraz mam nadzieję, że wszystko przebiega już sprawnie. Ciężarówki mogą wziąć udział w mini sesji foto i wygrać jakieś nagrody. Ogólnie tematyka warsztatów bardzo ciekawa i cenne gadżety i nagrody. Tu niestety też jeszcze nie podano terminów i lokalizacji kolejnych warsztatów, ale mają pojawić się wkrótce.

Bezpieczny maluch <- klik Na te warsztaty się zapisałam, ale nie pojechałam, bo maluszek już był tuż tuż, a jechać trzeba było do Łodzi. Jednak z informacji na stronie wynikało, że warto w tym roku jechać, zarejestrowałam się więc. Wybieram się tym razem do Kalisza. Zapisy ruszyły i kilka warsztatów już się odbyło.

Mamo nadchodzę <- klik Na tych także nie byłam, ale wydają się ciekawe. Są już terminy i lokalizacje, nie ma jeszcze formularzy rejestracyjnych. Najlepiej polubić profil na fb by nie przegapić rozpoczęcia rejestracji.

Relacja z warsztatów, na które się wybiorę na pewno się ukarze na blogu. Jeśli byliście na któryś z tych warsztatów zapraszam do podzielenia się wrażeniami w komentarzach. Będzie mi miło, jeśli wiedząc o innych organizowanych warsztatach tego typu podzielicie się linkiem.

Jeżeli w waszym mieście nie są organizowane takie akcje nic straconego. Sama w lutym zorganizowałam podobną imprezę w swoim mieście. Był to oczywiście pierwszy raz i może nie taki spektakularny, ale kilku wystawców było. Relacje możecie zobaczyć na stronie -> Targi Bociankowe

czwartek, 7 marca 2013

Chwilka wytchnienia i zaproszenie do testowania.

Zęby wciąż w natarciu.

Na szczęście coraz śmielej zagląda do nas wiosna.

Poprawę humorku przyniosło też zajrzenie do skrzynki pocztowej. Dziabąga czekają niedługo połowinki i wielkie zmiany. Mleko z początkowego zmienimy na następne, jeszcze śmielej będziemy wkraczać na tereny poszerzania diety, mamucha, czyli ja może się wreszcie zdecyduje na któryś niekapek, wymienimy smoczki z 2 na 3, a jeśli wiosna wciąż będzie się tak rozkręcać to może w końcu zaliczymy i basen :)

Z okazji zbliżających się połowinek Smoczek dostał próbki mleczka. To właśnie przesyłka od HIPP tak poprawiła mi humorek, bo bardzo lubię próbeczki dostawać.



Broszurka traktuje o rozszerzaniu diety maluszków. Przesyłeczkę dostałam jako, że przyłączyliśmy się do klubu maluszka HIPP do którego można się zapisać na stronie hipp.pl

Dziś znalazłam też ciekawą ofertę producenta marki CARETERO.
Wypełniając specjalny formularz -> KLIK możecie zgłosić się do testowania produktów tej marki.
Ja już nas zgłosiłam i trzymam kciuki :) Mam nadzieję, że dostaniemy się z  dziabągiem do tego programu. Po przetestowaniu produkty będzie można nabyć z rabatem lub zwrócić.

Pamiętajcie, by czytać dokładnie regulamin zanim przystąpicie do jakiegokolwiek programu!

piątek, 1 marca 2013

Temu zębu... czyli ząbkowanie poraz pierwszy.

No i zaczęło się.
Kolka nas jakoś magicznie ominęła, na szczęście.

Za to ząbek daje nam się nieźle we znaki.

O ile pierwsze sygnały zbliżającego się kiełka pojawiły się już po 3 miesiącu, to dopiero teraz wiem co znaczy ząbkowanie. Z literatury niestety wiem, że może być znacznie gorzej...

Jednak mamuchy mają intuicję.

Odkąd Smoczek był dwiema kreskami na teście wiedziałam, że będzie chłopcem.
Czułam też zbliżający się ząbek od ponad 2 miesięcy.

Od wczoraj, małolat wstaje jednak o 3.00 by sobie popłakać. Moje więc względnie przespane noce ( z malutkimi przerwami na pociągnięcie cyca) przeszły oficjalnie do historii.

Trzeba sobie jakoś radzić, a że sposobów jest bez liku przetestowałam wszystko co w łapki wpadło.
Oto kilka patentów na złagodzenie przebiegu ząbkowania:

Farmakologia:
Na rynku jest sporo żeli do stosowania na rozpulchnione, swędzące i bolące dziąsła. Ja zaopatrzyłam się w Calgel w aptece internetowej (bo taniej)
zawiera lidokainę więc  skutecznie i dość szybko znieczula dziąsełko.
Ma jednak swoje minusy, należy stosować go z dużą rozwagą. Producent zaleca max 6 aplikacji na dobę, nie częściej niż co 20 min. Ważne żeby maluch kremu się nie najadł. Dlatego też trzeba go wmasować w miejsce wyrzynania się ząbka. Niezastąpiony w sytuacji ewidentnego kryzysu, czyli kiedy nie pomaga nic.

Gryzaki:
Pomaga zimno.
Niemal każdy producent posiada w swojej ofercie gryzaczki, które można schłodzić w lodówce, mają różnorodne kształty i kolory. My zaopatrzyliśmy się w kilka. Są nie drogie od 4,00 do 7,00 PLN można już nieźle przebierać.
Mamy pomarańczowego
niedźwiedzia z canpol babies (5,00) jest dość duży, twardy i wypełniony wodą. Szybko się mrozi, a mały lubi go żuć. Niestety może go włożyć dość głęboko i czasem prowokuje wymioty, przez to że jest dość twardy można nim nabić niezłego guza.

żółtą kaczuszkę z babydream (4,50) kupiona w rossmanie, urocza, mała, lekka i miękka. Wypełniona wodą. Niestety z łatwością cała główka kaczuchy mieści się w buzi smoczka, trzeba pilnować by nie zwymiotował w trakcie gryzienia.

zielony kwiatek z babyono (6,00) wypełniony żelem chłodzącym lekki, mięciutki, ma 6 płatków, a każdy z nich ma inny wytłoczony wzorek. Trzyma temperaturę dłużej niż gryzaki wypełnione wodą. Zdecydowany faworyt bo nie da się go wepchnąć za głęboko do buzi.

Dziś odkryłam także wyglądające jak smoczki gryzaczki. W trzech krokach gryzaczki dostosowane są do masowania odpowiedniej części dziąseł 1 krok do masowania jedynek i dwójek, 2 krok do kłów i trzeci do przedtrzonowych ząbków. Kupiłam komplet 2 sztuk ( 1 szt do jedynek i 1 szt do dwójek) z tommee tippe za 24,90. Fakt nietanie ale mam nadzieję, że kiedy mały już się z nimi oswoi będą skuteczniejsze i poręczniejsze od smoczka, który teraz jest po prostu zagryzany. Można je schłodzić w lodówce, choć nie są wypełnione cieczą. Ciepłe także  nadają się do gryzienia i masowania dziąsełek.

Gryzaki domowe czyli to co jest w lodówce. Doskonale sprawdzają się twarde zimne marchewki. Smoczek liże i żuje je z zapałem. Ważne by były świeże, twarde, czyste, zimne i dość grube, żeby maluch ich nie ułamał i się nie zakrztusił. Trzeba go przy tym bezwzględnie pilnować. Zaleta bardzo tanie i zwykle ma się w lodówce jakąś marchew do zupy, łatwiej ją kupić w chwili kiedy ząb nas zaskoczy.

Gryzaki takie czy owe pomagają doraźnie i raczej w sytuacji kiedy maluch jest tylko lekko rozdrażniony, a dziąsełko raczej swędzi niż boli, ponieważ, żeby zadziałały dziecko musi się po prostu chcieć nimi bawić. W nocy raczej nie zdadzą egzaminu.

Inny patent to:

Smarowanie dziąsełek miodem. Miód jest antyseptyczny, działa odkażająco, posmarowane słodkim miodkiem dziąsła są smaczne więc maluch sam masuje je swoim językiem. Jednak uwaga. Miód trzeba stosować z umiarem! Może wywołać alergie, no i należy go traktować trochę jak słodycze. Nikt przecież nie dawałby dziecku non stop czekolady...

W czasie ząbkowania ważne jest by dziecko dużo piło. Lepiej wodę, zwłaszcza w nocy. Szczęściary, które karmią jeszcze piersią i nie muszą martwić się o podgrzewanie mleka w środku nocy mają szansę na odrobinę więcej snu bo przestawienie do cyca uspokaja maluszka.

Zawsze pomaga przytulanie, całowanie i tulenie.

Jeśli macie jakieś swoje patenty podzielcie się proszę w komentarzu.




sobota, 23 lutego 2013

Mama wraca do pracy...

Na stronie Beblionu możecie wypełnić ankietę i wziąć udział w konkursie.
-> KLIK <-

Ta ankieta dała mi do myślenia.
Troszkę się boję powrotu do pracy, Smoczek jest jeszcze taki malutki. Nie chcę by coś mnie ominęło. Przecież dziecko zmienia się z dnia na dzień.

Robię jednak małe kroczki.

Dziś robiłam kolejny warsztat... Jednak wciąż myślałam o moich chłopakach, którzy zostali w domu...

To będzie trudny czas.

Jednak mimo wszystko nie chcę utknąć w domu na zawsze...
ech

czwartek, 14 lutego 2013

Przetestujcie zestawy DoReMi od Gerbera

Żeby wziąć udział w testowaniu i odebrać jeden z 2000 zestawów produktów Gerbera
trzeba wypełnić ankietę znajdującą się pod linkiem:
Klik

Wypełniacie krótką ankietę, piszecie dlaczego to właśnie wy macie zostać testerkami i czekacie :)










Zdjęcie słoiczków pochodzi ze strony
http://babyonline.pl

sobota, 9 lutego 2013

Czerwona skarpetka

Kojarzycie takie kiczowate amerykańskie filmy,
w których facet pozostawiony przez kobietę sam na sam z domowymi obowiązkami pierze białe koszule razem z czerwoną skarpetką i wszystko wychodzi różowe?

No więc życie to nie film.

Zawsze myślałam, że to naciągane.

Ale niestety ubrania nie wychodzą idealnie różowe.
Raczej takie w plamy i centki :/

Tak.
Zrobiłam to.
Wyprałam ubranka Smoczucha, ale nie ze skarpetką, tylko ze spodenkami które miały czerwoną podszewkę.
Pech był tym większy, że to właśnie same nowiutkie ubranka włożyłam do pralki, mały ich nie miał na sobie nawet raz :(

Pobiegłam do chemicznego i kupiłam proszek, odbarwiać.

Efekt. No cóż ubranka i tak byłyby już do niczego.
Dzięki preparatowi pozbyłam się nie tylko różowych i czerwonych plam, ale też większości kolorów.

Morał?

Patrzaj mamucho co do pralki wkładasz...

poniedziałek, 4 lutego 2013

Konkurs Bebiko

Polecam wam konkurs organizowany przez Bebiko.

Żeby wygrać:
Wieże Hi-Fi, Uspokajający leżaczek lub Karuzela nad łóżeczko z pozytywką
razem z płytą z kołysankami Bebiko oraz wybranym
przez uczestnika mleko Bebiko

Wystarczy opisać swoje metody na ułożenie maluszka do snu

LINK DO KONKURSU

Nasze zgłoszenie będą oceniać najpierw internauci, a później jury.
Jeżeli weźmiecie udział to podzielcie się linkami do swoich metod :)

Ps. Po wypełnieniu formularza można pobrać uroczą kołysankę od bebiko.